« Posts tagged arcade

Battle Garegga

Battle Garegga

W japonii istnieją ludzie, którzy za wszelką cenę chcą udowodnić, że gry video to rozrywka dla wybranych. I to nie, dlatego, że gracze tam uważają się za elitę, ale z tego powodu, że gry to zabawki na wyższym poziomie, które wymagają od zainteresowanego wytężenia wszystkich zmysłów na najwyższy poziom. W skrócie – istnieją developerzy, którzy obrali sobie za cel stworzenie cholernie trudnych gier! Jedną z takich firm jest Eighting / Raizing (niedobitki po Toaplanie), której produktem się dziś zajmiemy.

Czytaj więcej...

Battle Bakraid

Battle Bakraid

Wydany w 1999 roku „Battle Bakraid” to następca głośnego „Battle Garegga” z roku 1996. Jak przystało na sequel – wszystkiego musi być więcej i nie inaczej jest w przypadku następcy jednego z najlepszych shmupów wszechczasów. Najważniejszą zmianą jest wywindowanie poziomu trudności – Bakraid stał się iście trudną grą, a to za sprawą dziesiątek różnokolorowych pocisków układających się w ciekawe dla oka i trudne o ominięcia patterny.

Czytaj więcej...

Guwange

Guwange

Dawno, dawno temu w krainie, gdzie ludzie używali dziwnego języka istniało studio developerskie, które z nazwy mówiło tyle, co nic – Toaplan. Szacunkiem, jakim darzono tą wielką firmę można było obdarować parę innych koncernów zajmujących się produkcjom gier, a jeszcze by trochę zostało. Niestety nic nie trwa wiecznie i nawet na Toaplan przyszedł swój czas, czas, w którym podjęto decyzje o rozpadzie firmy. Żal jednak nie trwał zbyt długo, bo jak mawiają mędrcy „nic w naturze nie ginie” i tak niedobitki z Toaplanu założyli swoje własne studio developerskie. Małe i z raczej niewielkim zapasem gotówki, co nie przeszkadzało zbytnio w osiągnięciu celu, jakim było tworzenie najlepszych gier z gatunku STG. CAVE – bo taką nazwę przybrała nowo powstała firma – w roku 1995 wypuściła na rynek arcade grę pod tytułem „DonPachi”.

Czytaj więcej...

DoDonPachi

DoDonPachi

Jako osoba recenzująca gry uwielbiam tytuły słabe. Można wtedy zemścić się na developerach za ich niechlujność, na grafikach za brak jakiejkolwiek wyobraźni, czy też na beta testerach za to, że zamiast być swoistą kontrolą jakości, to zajmują się wszystkim tylko nie tym, czym powinni. Gier słabych jest na rynku od groma, co zapewnia ludziom piszących recenzje pełne ręce roboty, a żeby ustrzec potencjalnych nabywców przez zainwestowaniem w zabawkę, która zamiast bawić frustruje, męczy i w żaden sposób nie zapewni pozytywnego zdania o twórcach danej gry. Inaczej się ma sprawa z recenzowaną dziś grą – choćbym chciał, to nie mogę narzekać, nie mogę stwierdzić, że to jest złe, a tamto wypadałoby poprawić. Oj, nie… bo to gra autorstwa CAVE. Zapraszam do recenzji.

Czytaj więcej...